Przejdź do głównej zawartości

Po Pradze

Weekend w Pradze. Nocleg w akademiku z piekła rodem za nieprzyzwoicie małe pieniądze. Mecz czeskiej reprezentacji na telebimie ustawionym na rynku starego miasta. Złota Uliczka po raz 10-ty - tym razem już za opłatą. Morze piwa od rana do do nocy. Jedzenie tu czeskie, tam azjatyckie, zawsze smaczne. No i wino.

Po pierwsze znaleziona w jakiejś bocznej ulicy poza ścisłym centrum piwnica gdzie po krótkiej degustacji za około 150 koron udało mi się kupić 4 litry morawskiego wina – nalanego „z kija” do 2 plastikowych butelek po wodzie mineralnej. Białe i czerwone. Szczegółów w tej chwili nie pamiętam – wiem, że obu win próbowałem i oba smakowały rześko i przyjemnie. Więcej w innej notce.

W samej Pradze udało mi się jedynie spróbować ciemnego wina ryżowego (Královské rýžové víno – tmavé) w knajpce Maly Budha na Hradczanach. Z małego kieliszka dobywał się intensywny zapach Maggi. W ustach delikatnie słodkie z posmakiem suszonych owoców i liści. Bardzo podobne do Sherry.

A sama Praga rozkłada na łopatki i aż się prosi, żeby do niej wrócić. Chociażby po wino z grafiką Alfonsa Muchy na etykietce ze sklepiku z Absyntem na hradczańskim wzgórzu. I nie tylko po to.


Komentarze

Anonimowy pisze…
Akurat byliśmy w tym samym czasie w Pradze ... że też się nie spotkaliśmy. Moje wrażenia opisałem w wątku Praga 2008.
Pzdr, sstar i wina sstar&let

Popularne posty z tego bloga

Frescobaldi Castiglioni Chianti

Nazwa: Frescobaldi Castiglioni Chianti Kraj: Włochy Szczep : Sangiovese i Merlot - Castiglioni rozciąga się na obszarze 513 ha 115 z czego pokrywają winnice. Region leży 20 km na południowy zachód od Florencji w okolicy miasta Montespertoli. Merlot zbierany jest pod koniec września, , Sangiovese z początkiem października. Winogrona są delikatnie prasowane by uzyskać najwyższej jakości sok. Fermentacja przebiega przez 10 dni w beczkach ze stali nierdzewnej po czym następuje proces maceracji i fermentacji jabłkowo mlekowej. Wino leżakuje przez 6 miesięcy w beczkach ze stali nierdzewnej. - to o roczniku 2003 Rocznik: 2005 Cena: U nas jakies 50 zł. to przyjechało prosto z Włoch Kolor: Bardzo ciemny, niemal purpurowy, mało klarowny Zapach: Dość intensywny, przyjemny, czarne porzeczki, powidla sliwkowe. Smak: I znowu wolna amerykanka. Smakuje...jak wino ! (niespodzianka!). Dość długie ale finisz gorzkawy, taninowy, kwaśny. To się zdaje nazywa niepełna równowaga. Wino nic nie dało nocne...

Jak Bordeaux i Rioja spotkały się przy ruszcie

Soczysty kawał wołowiny przypieczony na pierwszym w tym roku grillu planowałem popić butelką z Bordeaux z 2005 roku. Wino okazało się na tyle lekkie i przyjemne, że starczyło ochoty na więcej. Skoczyłem więc do piwnicy/garażu po jeszcze jedną butelkę – padło na Roję z 2003 roku. Oba wina mają wspólny mianownik – Założyciel winiarni, z której pochodził moja hiszpańska butelka - Luciano Francisco Ramon de Murrieta – w 1848 roku przybył do Bordeaux by uczyć się produkcji wina. Po czterech latach wrócił do domu i z wykorzystaniem świeżo nabytej wiedzy zaczął wytwarzać wysokiej jakości wina Rioja. Zacznijmy jednak od Medoc: Nazwa: Chateau de Hauterive Kraj: Francja, Medoc, Cru Burgeois Szczep: Cabernet Sauvignon Rocznik: 2005 Cena: około 10 euro Miejsce zakupu: na jakimś lotnisku Brzydka czarna etykieta przypominająca tanie, hipermarketowe „Carte Noir”. Wino klarowne, dość ciemne, wiśniowe. W nosie zaskoczyła mnie lekkość i soczystość. Z początku sporo kompotu wiśniowego, z czasem wię...

Degustacja 2.0

Miniony weekend zaowocował imprezą spod znaku wina. 10 gości przyniosło ze sobą 5 win. Od siebie dorzuciłem 2 butelki, wypożyczalnia DVD dorzuciła „Bezdroża” , Lidl dorzucił „fetę” i „gorgonzolę” i prywatka gotowa. Zaczęliśmy delikatnie od Cabernet D’Anjou z Club Des Sommelieres , które przywiozłem z Grenoble. To, podobno długowieczne wino z doliny Loary w całości zrobione jest z Cabernet Franc . Ma barwę różowych landrynek i zapach truskawek, poziomek i miodu. W ustach sporo słodyczy ale też niemało świeżości. W finiszu cień tanin. Jako drugie do kieliszków trafiło wino bez nazwy . O tajemniczej butelce wiedzieliśmy tyle, że zawiera czerwone wino rodem z niemieckiego Palatynatu . W kieliszku wino wyglądało na niemal czarne, pachniało soczyście i jeżynowo a w ustach było aksamitnie gładkie, słodkawe, mocno owocowe. Radosne, proste intensywnie barwiące usta. Z Nadrenii wybraliśmy się na wycieczkę do Toskanii by spróbować wina Santa Cristina . To wino po raz pierwszy wyprodukowane w 194...