Przejdź do głównej zawartości

Włoski kompleks

Nazwa: Orvieto Classico

.

Kraj: Włochy, Umbria, DOC Orvieto Classico


Szczep: W apelcaji stosuje się Grechetto, Trebbiano, Malvasia, Drupeggio, Verdello, Canaiolo Bianco (za informacje te nie ręczę – w sieci różne strony podają różne szczepy)


Rocznik: 2008


Cena: ?


Miejsce zakupu: Prezent z Włoch


Wino niemal przejrzyste, może lekko zielonkawe. Nos niezbyt intensywny, nutka jabłka, szczypta grejpfruta i wyraźny aromat zielonej skórki niedojrzałego orzecha włoskiego. Usta proste, mocno kwasowe, nieco płaskie, z niezbyt ciekawym, lekko goryczkowym finiszem, który nie ustępuje zbyt szybko.


Wina włoskie to mój wstyd – nie wiem o nich nic. Ciężko nawet powiedzieć, że prawie nic. Tych kilka informacji o Barolo czy Chianti, które gdzieś zasłyszałem to zdecydowanie za mało. A wiem, że wiele tracę. I raz po raz obiecuję sobie, że oto nadchodzi czas na wzięcie włoskiego byka za rogi. Kończy się na tym, że znowu tonę w morzu win francuskich (z domieszką niemieckich i innych) i o Włochach zapominam.


Przypomniałem sobie na chwilę, gdy brat przywiózł mi z Toskanii dwie butelki. Pierwsza - Chianti Classico 2005 La Mirandola – smakowała fantastycznie. Wino pachniało szaleńczo, jak by miało o wiele więcej lat niż miało naprawdę. Dominował dżem jeżynowy. Usta soczyste, aksamitne, krwiste. Pyszne. Drugą butelką było to właśnie opisywane Orvieto Classico. Producent nawet się nie przedstawił na etykiecie (druk z tyłu był takich rozmiarów, że przypomniałem sobie, że dobijam do trzydziestki i wzrok już nie ten ;)). Wrażenia? Rozczarowanie. Nie wiem jakiej klasy są wina Orvieto ale oby nie takiej jak to wino – nieciekawe, płaskie, gorzkawe.


.Wnioski? Uczyć się włoskiego. Pomagam sobie czytając blogi – białe nad czerwonym i amarone (adresy obok). Co i wam polecam.

.

Komentarze

Trochę wywołany do tablicy muszę zabrać głos. Rzeczywiście Orvieto to w większości wina cieńsze od najcieńszych, ale i tu zdarzają się perełki. Taki Barberani ( nieobecny w Polsce ) to Orvieto pełne, lekko tłustawe, ale nietracące swej naturalnej lekkosći. Uwielbiam te wina do tego stopnia, że w samym mieście poprosiłem moją Ukochaną ( obecnie Żonę ) o rękę.

Popularne posty z tego bloga

Frescobaldi Castiglioni Chianti

Nazwa: Frescobaldi Castiglioni Chianti Kraj: Włochy Szczep : Sangiovese i Merlot - Castiglioni rozciąga się na obszarze 513 ha 115 z czego pokrywają winnice. Region leży 20 km na południowy zachód od Florencji w okolicy miasta Montespertoli. Merlot zbierany jest pod koniec września, , Sangiovese z początkiem października. Winogrona są delikatnie prasowane by uzyskać najwyższej jakości sok. Fermentacja przebiega przez 10 dni w beczkach ze stali nierdzewnej po czym następuje proces maceracji i fermentacji jabłkowo mlekowej. Wino leżakuje przez 6 miesięcy w beczkach ze stali nierdzewnej. - to o roczniku 2003 Rocznik: 2005 Cena: U nas jakies 50 zł. to przyjechało prosto z Włoch Kolor: Bardzo ciemny, niemal purpurowy, mało klarowny Zapach: Dość intensywny, przyjemny, czarne porzeczki, powidla sliwkowe. Smak: I znowu wolna amerykanka. Smakuje...jak wino ! (niespodzianka!). Dość długie ale finisz gorzkawy, taninowy, kwaśny. To się zdaje nazywa niepełna równowaga. Wino nic nie dało nocne...

Jak Bordeaux i Rioja spotkały się przy ruszcie

Soczysty kawał wołowiny przypieczony na pierwszym w tym roku grillu planowałem popić butelką z Bordeaux z 2005 roku. Wino okazało się na tyle lekkie i przyjemne, że starczyło ochoty na więcej. Skoczyłem więc do piwnicy/garażu po jeszcze jedną butelkę – padło na Roję z 2003 roku. Oba wina mają wspólny mianownik – Założyciel winiarni, z której pochodził moja hiszpańska butelka - Luciano Francisco Ramon de Murrieta – w 1848 roku przybył do Bordeaux by uczyć się produkcji wina. Po czterech latach wrócił do domu i z wykorzystaniem świeżo nabytej wiedzy zaczął wytwarzać wysokiej jakości wina Rioja. Zacznijmy jednak od Medoc: Nazwa: Chateau de Hauterive Kraj: Francja, Medoc, Cru Burgeois Szczep: Cabernet Sauvignon Rocznik: 2005 Cena: około 10 euro Miejsce zakupu: na jakimś lotnisku Brzydka czarna etykieta przypominająca tanie, hipermarketowe „Carte Noir”. Wino klarowne, dość ciemne, wiśniowe. W nosie zaskoczyła mnie lekkość i soczystość. Z początku sporo kompotu wiśniowego, z czasem wię...

Degustacja 2.0

Miniony weekend zaowocował imprezą spod znaku wina. 10 gości przyniosło ze sobą 5 win. Od siebie dorzuciłem 2 butelki, wypożyczalnia DVD dorzuciła „Bezdroża” , Lidl dorzucił „fetę” i „gorgonzolę” i prywatka gotowa. Zaczęliśmy delikatnie od Cabernet D’Anjou z Club Des Sommelieres , które przywiozłem z Grenoble. To, podobno długowieczne wino z doliny Loary w całości zrobione jest z Cabernet Franc . Ma barwę różowych landrynek i zapach truskawek, poziomek i miodu. W ustach sporo słodyczy ale też niemało świeżości. W finiszu cień tanin. Jako drugie do kieliszków trafiło wino bez nazwy . O tajemniczej butelce wiedzieliśmy tyle, że zawiera czerwone wino rodem z niemieckiego Palatynatu . W kieliszku wino wyglądało na niemal czarne, pachniało soczyście i jeżynowo a w ustach było aksamitnie gładkie, słodkawe, mocno owocowe. Radosne, proste intensywnie barwiące usta. Z Nadrenii wybraliśmy się na wycieczkę do Toskanii by spróbować wina Santa Cristina . To wino po raz pierwszy wyprodukowane w 194...