Tuesday, April 22, 2008

Degustacja 2.0

Miniony weekend zaowocował imprezą spod znaku wina. 10 gości przyniosło ze sobą 5 win. Od siebie dorzuciłem 2 butelki, wypożyczalnia DVD dorzuciła „Bezdroża”, Lidl dorzucił „fetę” i „gorgonzolę” i prywatka gotowa.


Zaczęliśmy delikatnie od Cabernet D’Anjou z Club Des Sommelieres, które przywiozłem z Grenoble. To, podobno długowieczne wino z doliny Loary w całości zrobione jest z Cabernet Franc. Ma barwę różowych landrynek i zapach truskawek, poziomek i miodu. W ustach sporo słodyczy ale też niemało świeżości. W finiszu cień tanin.


Jako drugie do kieliszków trafiło wino bez nazwy. O tajemniczej butelce wiedzieliśmy tyle, że zawiera czerwone wino rodem z niemieckiego Palatynatu. W kieliszku wino wyglądało na niemal czarne, pachniało soczyście i jeżynowo a w ustach było aksamitnie gładkie, słodkawe, mocno owocowe. Radosne, proste intensywnie barwiące usta.


Z Nadrenii wybraliśmy się na wycieczkę do Toskanii by spróbować wina Santa Cristina. To wino po raz pierwszy wyprodukowane w 1946 roku jako Chianti Classico dziś ze względu na zmiany w przepisach jest już tylko IGT Toscana a obok 90% Sangiovese używa się przy jego produkcji 10% Merlota. Nalane do lampek ukazało swoją rubinową barwę. W nosie zdecydowanie słodkie z nutami malin. W ustach dobra równowaga między słodyczą a świeżą kwasowością. W finiszu miękkie i gładkie. Merlot w kupażu zrobił swoje.


Po trzeciej butelce przyszedł czas na film. W ciągu pierwszych 30 minut seansu towarzyszyła nam butelka Vin de Savoie Mareisse de Poetes z winogron Chardonnay. W kieliszka dobywały się maślane zapachy. Usta potwierdziły to co poczuł nos – wino kremowa, słodkawe, bardzo gładkie i przyjemne.

Scenę, w której Miles tłumaczy dlaczego przepada za Pinot Noir chcieliśmy uczcić lampką wina z tego winogrona. Niestety butelka Treehouse Pemberton Pinot Noir z Australii okazała się zepsuta. Wino w kieliszku było mętne i zalatywało stęchlizną. Wielka szkoda.

Odstawiwszy zepsutą butelkę na bok zebraliśmy się na odwagę by otworzyć białe wino z Biedronki, którego nazwy nie pamiętam. Smakowało dokładnie tak jak powinno smakować wino za 8,99. W nosie duszący zapach soku z winogron i chemii, w ustach wygazowany „ruski szampan” – ogólnie ohyda.

Żeby nie kończyć wieczoru tak miernym akcentem ściągnąłem z półki francuską butelkę z apelacji Bandol. Z winogron Mourvedre, Grenache i Cinsault powstało wino o uderzającym, pełnym czereśni, dymu i konfitur zapachu. W ustach równie intensywne i wybuchowe jak w nosie. Najpierw soczyste i przyjemnie kwasowe a w długim finiszu słodko pikantne – jednym słowem świetne.



A potem wino się skończyło, Jack się ożenił, Miles wrócił do May’i i zostały już tylko napisy końcowe, pożegnania i podziękowania. Zatem dzięki. A Votre Sante!

14 comments:

Ian said...

Ja też dziękuję, było przepysznie. Nie wszystkie wina pamiętam ;-) Może następnym razem bardziej monogatunkowe winowanie? Chyba, że za zepsutą butelkę zostaniemy zdyskwalifikowani ;-)

Czako said...

Myślałem już o narzuceniu pewnych ograniczen tematycznych zeby z chaosu wylonil sie jakis sens i zeby ze spotkania jakas nauka plynela. Zdyskwalifikowane zostaja natomiast korki ktore powinno sie zasapic jak najszyviciej zakretkami albo jeszcze czyms bardziej nowoczesnym.

Każdy ma swój cień said...

ja proponuję wieczór bardzo tanich win- może ktoś przyniesie przypominającego liceum jabolka. My mamy BYCZĄ KREW, leży już od roku i nie było okazji i klimatu na tego typu smak. Może się spotkamy w miłych okolicznościach? W końcu przecież nie ważne co się pije ważne z kim

Czako said...

Raczej szkoda życia na degustowanie tanich win. Zamiast je degustowac mozna je predko wypic i zajac sie innymi ciekawszymi czynnosciami.

Anonymous said...

Napisz jeszcze coś o tym Bandol, np. producenta...

eva said...

moje wspomnienie founde z gorgonzoli, którym otwieraliśmy praty... ;-) a następny meeting może biało winny?

Czako said...

- Obejrzę butelkę po Bandolu w domu i napiszę to czego się dowiem.

- Białe jako temat przwodni jak najbardziej, ale myślę, że to jeszcze mocniej zawężymy. Np białe z Hiszpanii albo tylko z Sauvignon Blanc. Grunt to precyzja.

kejsper said...

Czako i precyzja? :)

nie widzi mi sie to :)

degustacja 2. udana tak jak pierwsza choc pamietam tym razem wszystkie butelki. Oczywiscie jezeli chodzi o deg3.0 count us in!

Karolina said...

Proszę o przepis na founde z gorgonzoli:)

Czako said...

Bierzesz gorgonzolę, roztapiasz w garnku i maczasz w tym bagietkę. Niektórym przeszkadzał zapach, mi wręcz przeciwnie.

evu said...

zepsuta butleke odstawilismy na bok? czyzby? :)
Jestem jak najbardziej za wieczorem bialym, przyniose mojego ulubionego Sylvanera, ktory płaski wcale nie jest ;P

Czako said...

My owszem, odstawliliśmy. A że norbo wypił zawartość to zupełnie inna sprawa :)

kejsper said...

pewnie mocno zepsute po prostu nie bylo ;)

Czako said...

Na temat mojej mutelki Bandol niewiele uydąło mi sie dowiedzieć w internecie. Na etykietce koloru jasno brązowego znalazłem takie oto informacje: Bandol 2004 AOC Bandol. Club Des Sommelieres. Mis en bouteille par les Chais Beaucairois. Nagrodzone Medaille de Bronze na Forie exposition brignoles 2007.