Popijam więc proste, bezpretensjonalne wino. Przyjechało z Sabaudii, gdzie powstało w zeszłym roku w miejscowości Chignin w siedmiohektarowej posiadłości Domaine Jean-Charles Girard-Madoux ze szczepu, którego próżno chyba szukać poza alpejską Francją – Jacuquere.
W nosie zieleń agrestu i kiwi, słodycz kwiatów i moreli. W ustach przeszywająca kwasowość – każdy łyk tańczy na języku, łaskocze podniebienie, zostawia ożywczą nutę w gardle i co ważne – zaspokaja pragnienie. Chyba każdy pochylił się kiedyś nad górskim źródełkiem by zaczerpnąć dłonią wody i odświeżyć się po wielu godzinach wędrówki. Tak smakuje to wino.
I co dalej? Nic. Znowu ktoś szumi nad głowa, trzaska drzwiami, zagaduje z pokoju obok. W takich warunkach nie da się nad winem zawiesić a co dopiero o nim pisać. Dlatego wybieram wino do picia a nie do dumania. I dlatego od dłuższego czasu panuje tu cisza. W końcu blog to dziennik, odbicie codzienności. Kiedy w dniu powszednim znajdzie się chwila na dumanie i tutaj się zazieleni. Kiedy? Są powody by wierzyć, że wkrótce.
Nazwa: Domaine Jean-Charles Girard-Madoux Chignin 2009
Region: Francja, AC Savoie
Rocznik: 2009
Szczep: Jacquere
Cena: 5 Euro

1 comment:
I na zdrowie kolego, oby każde kolejne wino było coraz smaczniejsze ;)
Post a Comment